Spędzanie czasu w restauracjach na stałe wpisało się w naszą aktywność i nie jest to już tylko wyjście „od święta”, lecz coraz popularniejsza i chętniej wybierana forma spędzania wolnego czasu. Jednym z powodów, dla których tak często decydujemy się na jedzenie na mieście jest rozwój branży gastronomicznej, różnorodność i dostępność wielu kulinarnych propozycji. Poszukując nowych inspiracji na mapie Warszawy, poznaliśmy historię naprawdę wyjątkowego miejsca. 

Lokalna Bistronomia to nowa restauracja na mapie warszawskiej Pragi, która serwuje swoim gościom genialne dania naszej rodzimej, polskiej kuchni z nutą nowoczesności.

Początki są zazwyczaj najtrudniejsze. Jak powstała Państwa restauracja?

Była to typowa „iskra zapłonowa” do działania – ja, jako zawodowy i czynny od ponad 20 lat kucharz, szczyt swojego życia zawodowego widziałem w swojej własnej restauracji. – Opowiada Krzysztof Chełkchowski, założyciel Lokalnej Bistronomii. Miałem określone wymagania, chciałem aby była to Praga (choć w pewnym momencie była brana pod uwagę również Wola) z racji tego, że po pierwsze sam stąd pochodzę, a po drugie jest to dzielnica z piękną, trochę tragiczną, a zarazem mroczną  historią, w której klimat chciałem wpasować się z kuchnią, taką naszą – Warszawską, ale tak jak Praga, podnoszącą się z kurzu i wchodzącą w okres ponownego rozkwitu i wzbudzająca zainteresowanie nowych osób w tej okolicy, którzy czują jej potencjał. Taka jest nasza kuchnia – nieprzekombinowana, typowa dla Pragi, aczkolwiek z lekką nutą nowoczesności, z „lekkim twistem” jak to mówimy :).

Wracając do moich wymagań i tego jak znalazłem się akurat na ulicy Nieporęckiej – lata pracy w różnych lokalach, sprawiły, że z każdego z tych miejsc zapamiętałem coś co bardzo mi się podobało, w jednym była to otwierana witryna tworząca półotwarty lokal w lekko śródziemnomorskim klimacie, w innym otwarta kuchnia dająca możliwość bezpośredniego kontaktu z gośćmi, w kolejnej podobała mi się dodatkowa kuchnia produkcyjna dająca duże możliwości jeśli chodzi o przygotowanie się do pracy czy na dodatkowe eventy. Z racji tego, że nie chciałem porywać się w pierwszym lokalu na coś dużego, pomyślałem sobie, że optymalną liczbą miejsc dla mnie to 30 miejsc siedzących, tak aby panować nad tym co się dzieje i ze spokojem nauczyć się jak z kucharza stać się restauratorem.

Wszystko to znalazłem tutaj na Nieporęckiej, już od pierwszego wejścia do tego lokalu poczułem, że to jest to miejsce, w którym jest wszystko, czego chciałem. Kilka dni namysłu, szybkich kalkulacji i jesteśmy w Lokalnej :). Pomimo mało komercyjnej lokalizacji (jesteśmy schowani za Koneserem), w miejscu gdzie upadły już 2 restauracje, każdy dzień tutaj napełnia mnie większym optymizmem. A to z racji ciepłego przyjęcia przez okolicę i ciągłych opinii „takiej knajpy tu brakowało”, poprzez miłe recenzje zarówno od profesjonalnych portali takich jak „Restaurantica” czy „WarsawWarsaw” jak i przede wszystkim od naszych gości, którzy naprawdę dają nam dużo dobrej energii i wsparcia w tym ciężkim, początkowym okresie za co jesteśmy im bardzo wdzięczni. 

Kim są klienci Lokalnej Bistronomii?

Miejsce to zostało otwarte z myślą nie tylko o „Lokalnych” zarówno tych obecnych jak i nowych, których z racji rozkwitu Pragi ciągle przybywa, ale również ze względu na turystów, których na naszej Pradze jest każdego dnia więcej. Chcemy pokazać im naszą kuchnię, sprawdzamy różne pomysły, obserwujemy które dania cieszą się większym wzięciem i nad nimi pracujemy. Popełniamy błędy i wyciągamy z nich wnioski, aby w momencie ukończenia ostatniego etapu budowy „Konesera” być już prawdziwą perełką naszej Praskiej Gastronomii.

Jakie są dalsze plany rozwoju Państwa działalności?

Plany na przyszłość… Poza dopracowaniem i rozreklamowaniem oferty cateringowej, póki co skupiam się na tym, aby to miejsce stało się znane, lubiane i cały czas, niezależnie od różnych czynników, świadczyło usługi na tak samo dobrym poziomie – po prostu, wkładam tu całe swoje serce i zbieram załogę, która wraz ze mną będzie wzorowo prowadziła ten lokal. – komentuje Pan Krzysztof.

Zapraszamy do Lokalnej Bistronomii po więcej doznań i tych smakowych i estetycznych :).